• Skocz do archiwum
  • Skocz do wyszukiwarki
  • Skocz do kategorii
  • Skocz do tagów
  • Skocz do listy autorów
  • Skocz do listy ostatnich wpisów
  • Skocz do zakładek

Polityka,polityka...

Kabaret polityczny

Wpisy

  • czwartek, 17 maja 2012
    • Bendem pałować równo...

      Bendem pałować, co popadnie, nawet tych z S........

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • bolek
      • Wałęsa
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 16:46

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Bendem pałować równo...”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Bendem pałować równo...”
  • piątek, 11 maja 2012
    • Kogo boi się Putin ?

      Aleksiej Nawalny stworzył blog podobny do demaskatorskiego WikiLeaks, na którym obnażał korupcję putinowskich urzędników.

      Teraz wyprowadził tłum na ulice. Precz z partią żuli i złodziei! – skanduje od tygodnia tłum zbierający się w centrum Moskwy. To najpopularniejsze obecnie hasło jednoczące przeciwników Władimira Putina. Jego autorem jest 35-letni bloger Aleksiej Nawalny. To on wyprowadził – za pomocą internetowych apeli – tłumy Rosjan niezadowolonych z przebiegu wyborów parlamentarnych z 4 grudnia. Wygrała je partia władzy, Jedna Rosja, uzyskując 49,5 proc. głosów. Zdaniem opozycji i międzynarodowych obserwatorów wybory zostały sfałszowane. W centrum Moskwy codziennie odbywają się protesty.Choć na razie trudno mówić o rewolucji, to władzom jednak puszczają nerwy i zdarzają się kompromitujące gafy. „Dzisiaj stało się jasne, że każdy, kto pisze na blogu, że partia Jedna Rosja to partia Żuli i Złodziei, to tępy baran j… w twarz”. Taki wpis pojawił się na koncie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa na Twitterze dwa dni po wyborach. Zniknął po kilku minutach, ale i tak wstrząsnął Rosją. Autorem okazał się prokremlowski bloger i politolog, Konstantin Rykow. W jaki sposób zdanie znalazło się na stronie prezydenta, nie wiadomo. Podobno był to błąd jednego z kremlowskich redaktorów (przy okazji wydało się, że prezydent sam nie pisze na Twitterze, choć przez lata chwalił się internetową aktywnością). Wpis miał obrażać Aleksieja Nawalnego. Wyszło jednak odwrotnie, bo po chwili na stronie prezydenta pojawiły się tysiące komentarzy wyśmiewających Miedwiediewa. „Dima, teraz zabiorą ci nawet iPada” – pisali internauci. Buntownicy zrozumieli też, że ludzie władzy między sobą mówią o nich nie inaczej, jak j... barany. Nawalnego słuchają już tysiące, jeśli nie miliony Rosjan. A właściwie czytają. Jego blog navalny.livejournal.com bije rekordy popularności. Na profilu portalu vkontakte.ru (rosyjskim odpowiedniku Facebooka) jego wpisy śledzi 80 tys. internautów. I wcale nie dlatego, że głosi jakąś nową, atrakcyjną ideologię i planuje przejęcie władzy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kogo boi się Putin ?”
      Tagi:
      • Nawalny
      • putin
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      piątek, 11 maja 2012 09:13

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Kogo boi się Putin ?”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Kogo boi się Putin ?” i/lub któregoś z (2) komentarzy
  • wtorek, 08 maja 2012
    • car Putin III

      Powinien siedzieć w więzieniu - hasło sztandarowe - uczestników manifestacji

      Siły specjalne policji OMON rozpędziły manifestację przeciwników Władimira Putina na placu Bołotnym w Moskwie. Policjanci starli się z demonstrantami. Po obu stronach są ranni. Pobici zostali też dwaj reporterzy telewizji NTV. Zatrzymano ponad 450 osób, w tym lidera liberalnego ruchu Solidarność Borysa Niemcowa, przywódcę radykalnego Frontu Lewicy Siergieja Udalcowa oraz opozycyjnego adwokata, bojownika z korupcją i blogera Aleksieja Nawalnego.Policja poinformowała, że Niemcow, Udalcow i Nawalny zostaną oskarżeni o zorganizowanie prowokacji i wzywanie do masowego naruszania porządku publicznego oraz że przeciwnko nim może zostać wszczęte śledztwo. Przed zatrzymaniem Udalcow zdążył oświadczyć ze sceny, że protestujący nie mają wyboru. - Albo zostaniemy tutaj, albo jeszcze na sześć lat oddamy kraj w ręce oszustów i złodziei - powiedział. Uczestnicy manifestacji nazwanej Marszem Milionów zebrali się na placu Kałuskim, skąd ulicą Bolszaja Jakimanka przeszli na pobliski plac Bołotny, naprzeciwko Kremla, gdzie miał się odbyć wiec. Idąc skandowali m.in.: "Rosja bez Putina!", "Putin to nie nasz prezydent!", "Putin to złodziej!" i "Złodziej powinien siedzieć w więzieniu!". Na demonstrację przejechali także opozycjoniści z innych miast. Większość uczestników akcji miała przypięte do ubrań białe wstążki. Biały kolor jest symbolem protestów przeciwko sfałszowaniu grudniowych wyborów parlamentarnych na korzyść kierowanej przez Putina partii Jedna Rosja. Wieczorem na moskiewskiej Górze Pokłonnej zgromadzili się stronnicy Putina. Policja podała, że w manifestacji tej wzięło udział około 30 tys. ludzi.Przed akcją na placu Bołotnym doszło do tragedii. Śmierć poniósł 26-letni fotoreporter, który usiłował wejść na dach jednego z domów na Jakimance po schodach przeciwpożarowych. Spadł z wysokości szóstego piętra, ginąc na miejscu. Wczoraj w towarzystwie najbliższych ( 2500 osób ) z Miedwiediewem na czele o godz 12.00 - objął panowanie nad USSR - Car Putin III -

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • car
      • putin
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 maja 2012 04:06

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „car Putin III”
      • Dodaj komentarz do wpisu „car Putin III”
  • niedziela, 29 kwietnia 2012
    • Donald - no co ty ?

      Donald Tusk (55 l.) to najlepszy pracodawca w Polsce! Tylko dla swoich... Nie dość, że bardzo dobrze płaci, to jeszcze przyznaje sowite nagrody. Kilka dni po zaprzysiężeniu rządu dał nagrody średnio po 12 500 zł - 11 ministrom i wiceministrom. Na super premie załapali się m.in. rzecznik rządu Paweł Graś (48 l.) i PR-owiec Tuska Igor Ostachowicz (44 l.), który ostatnio zasłynął ostrą książką o orgiach z trupami. Za co nagrody po zaledwie kilku dniach pracy? Według Centrum Informacyjnego Rządu, za dobre wyniki w pracy. W sumie Donald Tusk jako premier ministrom i wiceministrom przyznał 125 nagród w łącznej kwocie 416 800 złotych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • Donald Tusk
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 kwietnia 2012 08:11

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Donald - no co ty ?”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Donald - no co ty ?”
  • wtorek, 10 kwietnia 2012
    • Polska masoneria

      Oto niektórzy z nich:

      Stanisław August Poniatowski, Gabriel Narutowicz, Ignacy Jan Paderewski, Stanisław Szczęsny Potocki, Tadeusz Kościuszko,Jan Henryk Dąbrowski, Józef Poniatowski, Szymon Konarski, Józef Chłopicki, Konstanty Adam Czartoryski, Walerian Łukasiński, Edward Śmigły-Rydz, Adam Kazimierz Czartoryski, Kazimierz Nestor Sapieha, Stanisław Lubomirski, Ignacy Potocki, Aleksander Chodkiewicz, Stanisław Thugutt, Jan Józef Lipski, Aleksander Małachowski, Ludwik Mierosławski, Janusz Korczak, Zygmunt Krasiński, Julian Ursyn Niemcewicz, Aleksander Fredro, Jerzy Wasowski, Tadeusz Gliwic, Klemens Szaniawski.

      Również w rodzinie Lubomirskich działał mason...

      Michał Lubomirski herbu Szreniawa bez Krzyża (ur. w 1752 roku – zm. w 1825 roku w Dubnie) – generał lejtnant. Syn Stanisława Lubomirskiego wojewody Kijowskiego i Bracławskiego, rodzony brat Józefa również generała lejtnanta. Szef 13. Regimentu Pieszego w latach 1779-1794, generał major komenderujący w Dywizji Ukraińskiej i Podolskiej w 1785 roku, generał lejtnant komenderujący Dywizją Wołyńską i Kijowską, następnie Wołyńsko-Podolską. Był wolnomularzem, namiestnikiem małopolskim Wielkiego Wschodu Narodowego Polski w 1784 roku. W 1790 roku odznaczony Orderem Orła Białego, w 1784 roku został kawalerem Orderu Świętego Stanisława.

      Ogromne zainteresowanie wolnomularstwem jakie nastąpiło w tym okresie sprawiło, że coraz liczniej w jego szeregi zaczynają się wkradać Siostry masonki. W 1780r. powstała w Warszawie loża adopcyjna „Dobroczynność”, na czele której stanęła Elżbieta z Lubomirskich Potocka. Była to placówka niezbyt liczna, ale w jej szeregach znalazły się najwytworniejsze damy ówczesnej stolicy m.in. Teresa Potocka i Izabela Elżbieta Czartoryska. W jej planach od początku znalazł się projekt zorganizowania szpitala dla starców i kalek, oraz zebrania funduszu rezerwowego na pomoc dla ubogich. Działalność jej często wynikała z potrzeby chwili i tak np. w 1784r. przeznaczono kwotę 2000 złp na wsparcie dla ofiar powodzi. W ówczesnych lożach znajdujemy przedstawicielki najszacowniejszych rodzin arystokratycznych (Potockich, Lubomirskich, Sapiehów czy Rzewulskich), ale nie brak tam również przedstawicielek burżuazji. W ciągu kilkunastu lat od pojawienia się w Polsce wolnomularstwa adopcyjnego powstała również Wielka Loża Adopcyjna pod Klimatem Warszawy, przemianowana później na Wielką Lożę Dobroczynności na Wielkim Wschodzie Warszawskim. Upadek Rzeczypospolitej i wkroczenie wojsk pruskich do stolicy przerwało tę działalność. Loże adopcyjne w Warszawie ponownie zafunkcjonowały w wolnomularstwie Księstwa Warszawskiego. 

      Siostra księcia Adama Czartoryskiego, kochanka króla Stanisława Augusta – Izabela Lubomirska, „flirtowała” /zapewne w ten sam sposób jak z królem/ z braćmi fartuszkowymi Casanovą i Arandą. Kuzyn króla Stanisława Poniatowskiego – książę Józef Czartoryski, jeden ze zdrajców mieszających na Sejmie Czteroletnim, poseł w Berlinie, utrzymywał w swoim pałacu w Korcu nadwornego lekarza, wybitnego wolnomularza Erharda Loebera – Wielkiego Mistrza jednej z najbardziej wpływowych w Europie zachodniej, loży „Indissolubilis”. To tylko niektóre i tylko wyrywkowe przyczynki do wyników owego Sejmu Czteroletniego i przyczyn zagłady Polski. Patronował temu unicestwianiu Polski wnuk neofitki – mason, agent wrogów Polski – król Stanisław August Poniatowski; syn kabalisty – okultysty; przyjaciel Sassonow, Bendincka, Williamsa i najbardziej z polskich masonów niszczycielskiego Moszyńskiego; protektor Casanovy, Cagliostra, dłużnik Boasa z czasów młodzieńczych.

      Przed rokiem 1738 zapewne istniały w Polsce – wśród osób ze środowiska dworskiego – loże wolnomularskie. Na ich temat badacze zajmujący się problematyką wolnomularstwa snują różne przypuszczenia. Czas powstania oraz pochodzenia pierwszych lóż w Polsce budziły i budzą wiele kontrowersji. Traktując temat generalnie, wykrystalizowały się na ten temat dwie teorie. Starsza – reprezentowana przez Askenazego, Pelczara i Nieczuję – Urbańskiego, karze dopatrywać się “pramatki” naszego wolnomularstwa w drezdeńskiej loży “ Loge aux Trois Aigles” (“Loża Trzech Orłów”). Opierają się oni na fakcie, że przed ogłoszeniem przez papieża Klemensa XII bulli z 27 kwietnia 1738 roku zakazującej działalności wolnomularskiej, istniało w Warszawie kilka lóż – filii wspomnianej już loży drezdeńskiej – założonych przez Fryderyka Augusta Rutowskiego – syna Augusta II. Teoria druga – reprezentowana przez Załęskiego, Łempickiego i Hanssa mówi o wniesieniu światła “ sztuki królewskiej” bezpośrednio bądź pośrednio z Francji. Zwolennicy tej koncepcji wychodzą ze znanego faktu, że arystokraci polscy zetknęli się z lożami we Francji, gdzie uzyskali wtajemniczenia już przed 1738 rokiem, którym “sztuka królewska” nie była obca, poczęli tworzyć pierwsze ogniwa polskiego wolnomularstwa. Dlatego też wydaje się, że Fryderyk Rutowski najpierw był przyjęty do loży w Warszawie, a po wyjeździe z do Drezna jesienią 1738 roku założył tam pierwszą lożę i stanął na czele saskiego wolnomularstwa. O tych pierwszych lożach polskich niewiele wiadomo oprócz tego, że pracowały w oparciu o trzy stopnie wtajemniczenia: ucznia, czeladnika, mistrza. Nie posiadały nazw i ich skład osobowy jest nieznany. Wszyscy badacze umownie nazywają je dworskimi i zgodni są, co do tego, że na skutek wspomnianej już bulli papieskiej z 1738 roku, która potępiała wszelkie tajne związki, zaprzestały one swojej działalności. W cztery lata później ruch wolnomularski odrodził się. Świadczy o tym założenie przez podkomorzego wielkiego litewskiego Jana Karola Mniszcha w 1742 roku loży w Wiśniowcu. Data ta nie budzi już zastrzeżeń wśród badaczy. Do loży tej należeli znani arystokraci: Konstanty jabłoński, Michał Ogiński, Fryderyk August Moszyński, Michał Wielhorski i Andrzej Mokronowski. Nadworny marszałek koronny Jerzy August Mniszech, przy pomocy wygnanego z Rosji szwajcarskiego barona Pierre Le Fort’a, założył w Dukli w 1749 roku drugą lożę, w której obowiązywał taki sam angielski rytuał symboliczny jak w pierwszej.

      Kruszyna jest jedną z najstarszych miejscowości regionu Częstochowy, wymieniana w źródłach w 1337 r. jako parafia, mająca własny kościół. Z tego roku pochodzi akt darowizny, w którym Lutold Wierusz występuje jako m.in. właściciel Kruszyny. W 1520 r. wieś należała do hetmańskiej rodziny Koniecpolskich, a ściśle do Zygmunta Koniecpolskiego, starosty przemyskiego. Potem Kruszynę otrzymała jako wiano Aleksandra Koniecpolska i jej mąż Kacper Denhoff herbu Dzik, uznany polityk za króla Zygmunta III, wojewoda sieradzki, przybyły z Estonii w ucieczce przed Szwedami. W 1616 r. Denhoff otrzymał od Rzeczypospolitej dwa bardzo intratne starostwa – wieluńskie i radomszczańskie. Na jego zlecenie znakomity włoski architekt, Tomasz Poncino w 1630 r. przystąpił do budowy renesansowego pałacu, w którym 3 lata później odbyło się wesele jego córki z podkanclerzym koronnym Bogusławem Leszczyńskim. Czasy, gdy Kruszyna należała do Denhoffów, to okres jej największej świetności. Po Denhoffach Kruszyna należała kolejno do Butlerów, Potockich, Walewskich, hrabiny von Schoenaich, Chruckich, Martinich, Podczackich i Lubomirskich.To właśnie w okolicy Jasnej Góry rozpoczęto budowę wolnomularskiego planu w terenie zapoczątkowaną przez Denhoffa a skończywszy na Lubomirskim, dowiązując swoje architektoniczne obiekty do najsłynniejszego na świecie sanktuarium Najświętszej Marii Panny (NMP).

      Podanie o Kasprze Denhoffie - Legenda o Kasprze Denhoffie mówi, że podczas łowów zorganizowanych przez hetmana Koniecpolskiego zapędził się za odyńcem, ranił go, a potem musiał umykać na wielki krzew kruszyny. W miejscu swojego ocalenia postawił później kościół, a potem przeniósł tu swoją siedzibę. Między Kruszyną a Borownem stoi w polu obelisk dla upamiętnienia samobójczej śmierci jedynego syna Kacpra Denhoffa, któremu nie pozwolił się żenić z Barbarą Szafraniec, córką dzierżawcy pobliskich Bogusławic. Denhoff spoił parobków, każąc im spalić dworek Szafrańców wraz z uwięzioną w nim rodziną. Syn, zobaczywszy łunę wskoczył na konia, jednak było już za późno. Oszalały z bólu po śmierci ukochanej strzelił sobie w głowę. Załamany samobójstwem syna Kasper Denhoff wybudował w parku pałacowym samotnię, w której później zamieszkał. Inne przekazy mówią, że z samotni wiódł tajny, podziemny korytarz do pałacu, gdzie Denhoff bawił się nocami.

      Pałac zbudowany w 1630 roku dla Kacpra Denhoffa. Częściowo przebudowany przez Lubomirskich w 1867 roku. 

      Pałac w Kruszynie - wieża wschodnia

      Razem z rozbiorami Rzeczpospolitej wiedeńska władza pragnęła przywłaszczyć przemysł kawowy i nadała kopalniom swe imię – „Pierwsza kawowa kopalnia im. Franciszka Józefa”. Kawę zaczęto zakazywać i wyprowadzono ją z napoi elitarnych, szczególnie w związku z wielkim popytem w kręgach masonów. Gdy zaczęto prześladować masonów, zaczęto prześladować i kawę. W czasie Wiosny Ludów w 1848 roku we Lwowie, obok haseł wolności, brzmiało hasło „Wolną kawę wolnym ludziom”. Ukraińcy, wspólnie z takimi organizacjami konspiracyjnymi jak „Rusałka Dniestrowa” i „Ruska Trójca”, zorganizowali organizację „Wspólna Kawa”.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • masoni
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 kwietnia 2012 16:09

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Polska masoneria”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Polska masoneria”
  • sobota, 31 marca 2012
    • Poznaj prawdę....

      zobacz,look i czytaj....

      http://poznajprawde.net/2-masoneria.html

      Papież Leon XIII nazwał masonerię "sektą starającą się ujarzmić Kościół i postawić go niczym pokorną służącą u stóp państwa"". Podkreślał w swojej encyklice Humanum genus, że masoneria jest, rozpatrując jej działania i ideologię pod kątem celów, "punktem środkowym" - kloaką zlewającą w sobie wszystkie sekciarskie błędy "nowych czasów". Już ponad sto lat wcześniej Klemens XII ubolewał nad powstaniem i rozprzestrzenianiem się nowej synkretycznej sekty "masońskiej", definiując po raz pierwszy te tajne stowarzyszenie. Najwcześniejsza definicja masonerii zwracała uwagę na tajny, ukryty charakter organizacji, na "pokrywane nienaruszalnym milczeniem" tajemnice, na które składa się przysięgę "pod groźbą najcięższych kar". Od samego początku pojawił się problem, jak ten konglomerat różnych poglądów i różnych celów nazwać.

      Używana dzisiaj potocznie nazwa "masoneria" - tak przez "adeptów Hirama", jak i przez katolików - jest w istocie nazwą umowną, która określa cały zbiór różnorodnych organizacji tajnych, zakonspirowanych stowarzyszeń, odzwierciedlających szeroką paletę poglądów teologicznych, filozoficznych, politycznych i społecznych. Papież Benedykt XIV pisał o "stowarzyszeniach nazwanych potocznie wolnomularskimi", Leon XII, Pius VIII i Pius IX o "tajnych stowarzyszeniach", jak podkreślał Pius IX - istniejących "pod różnymi nazwami". Najważniejszymi tajnymi stowarzyszeniami, posiadającymi największe wpływy w XIX i XX wieku, było wolnomularstwo "francuskie" i tzw. "szkockie" oraz europejski karbonaryzm. Warto jednak w tym miejscu wymienić jeszcze pomniejsze, choć równie niebezpieczne sekty: Iluminanci, Zakon Martynistów, włoska sekta Mazziniana oraz Societa Emancipatrice della Chiesa Romana Cattolica, irlandzcy Fenianie, gnostyccy Różokrzyżowcy, tzw. pruskie loże "niehumanitarne" czy tajne związki żydowskie, jak np. B'nai B'rith

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • Masoneria
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      sobota, 31 marca 2012 22:08

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Poznaj prawdę....”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Poznaj prawdę....”
  • środa, 14 marca 2012
    • To już 23 lata

      Wolności...

      Galeria zdjęćZdjęcie

      (kliknij, aby powiększyć)

      pokazywarka.pl

      wszystko dla bobasa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • pokazywarka
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      środa, 14 marca 2012 07:29

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „To już 23 lata”
      • Dodaj komentarz do wpisu „To już 23 lata”
    • Fryzjer ministro Muchy - rezygnuje

      Wiceszef Centralnego Ośrodka Sportu Marek Wieczorek zrezygnował ze stanowiska. Wieczorek do tej pory był znany głównie jako członek jury wyborów Miss Polski Nastolatek oraz właściciel salonu fryzjerskiego w Lublinie, z którego korzystała m.in. minister sportu. Joanna Mucha (PO) mianowała Wieczorka wicedyrektorem w COS. Sprawę na początku lutego ujawnił "Wprost". W rozmowie z "Wprost" Wieczorek przyznał, że jest znajomym Muchy i współpracował z jej sztabem wyborczym podczas wyborów parlamentarnych. Mucha zatrudniła znajomego - szczegóły na Wprost.pl Po naszej publikacji na Muchę spadła fala krytyki za to, że na stanowisko opłacane przez podatników mianowała swojego znajomego, bez przeprowadzenia otwartego konkursu. Mucha broniła się twierdząc, że "za takie pieniądze" żaden fachowiec w COŚ nie będzie chciał pracować, a Wieczorek jest wykształcony i świetnie się nadaje. Premier Donald Tusk oświadczył z kolei, że nawet jeśli Wieczorek się nie sprawdzi, to Polska się od tego nie zawali. COŚ jest utrzymywany z pieniędzy podatników. Odpowiada m.in. za warszawski Torwar oraz ośrodki sportowe w Zakopanem, Szczyrku i Spale. Obejmując stanowisko w COŚ Marek Wieczorek nie miał doświadczenia w zarządzaniu ośrodkami sportowymi. Wieczorek: przez brak porozumienia z Drobikiem - 11 marca podałem się do dymisji, a tak naprawdę oddałem się do dyspozycji pani minister (Muchy - red.) - powiedział Wieczorek w TVP Info, która jako pierwsza poinformowała o rezygnacji wiceszefa COŚ. - Moja decyzja wynika z braku porozumienia z panem Damianem Drobikiem, który pełni obowiązki dyrektora COŚ i przez jego działania nie mogę wykonywać zadań, które zostały mi zlecone przez panią minister. Próbowałem dotrzeć do dokumentów księgowych, rachunkowych, inwestycyjnych, niestety, ograniczano mi dostęp do tego - stwierdził Wieczorek. Dyrektor COŚ: Wieczorek miał dostęp do wszystkich dokumentów P.O. dyrektora COŚ Damian Drobik odpowiadając na zarzuty Wieczorka napisał w oświadczeniu, że "pan Marek Wieczorek miał niczym nieograniczony dostęp do wszystkich informacji dotyczących finansów, inwestycji czy zamówień publicznych w COŚ". Drobik poinformował, że 13 marca Wieczorek otrzymał od niego "wszystkie możliwe pełnomocnictwa do globalnego zarządzania całym COŚ wraz z 7 Ośrodkami Przygotowań Olimpijskich w Polsce", które zostały mu powierzone w związku ze zwolnieniem lekarskim Drobika. "Przekazane wszystkie pełnomocnictwa, jeszcze bardziej pozwalały Wieczorkowi na niczym nieskrępowane pozyskiwanie jakichkolwiek informacji dotyczących COS" - podkreślił w oświadczeniu p.o. dyrektora. Ciekawe co na to pani ministro Mucha ?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      środa, 14 marca 2012 00:19

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Fryzjer ministro Muchy - rezygnuje”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Fryzjer ministro Muchy - rezygnuje”
  • sobota, 10 marca 2012
    • MASONERIA

      Dociekliwi obserwatorzy zauważyli, że od jakiegoś czasu francuski prezydent Nicolas Sarkozy przy podpisie składanym na oficjalnych dokumentach stawia trzy kropki w kształcie trójkąta. Wniosek jest logiczny: Sarkozy musi być masonem. W końcu piramida (bo tak tłumaczy się ten trójkąt) jest ważnym symbolem działającej na całym świecie tajnej loży, czym można również wytłumaczyć to, dlaczego w obliczu kryzysu finansowego Grecji Europa pod przewodnictwem Sarkozy´ego i kanclerz Niemiec Angeli Merkel stopniowo zarzuca demokrację. Mianowicie taki był stary plan wolnomularzy, zapoczątkowany przez twórcę paneuropeizmu - Richarda Nikolausa Coudenhove-Kalergiego (1894-1972). Coudenhove-Kalergi, brat znanej publicystki Idy Friederiki Görres, a od 1922 r. członek wiedeńskiej loży masońskiej "Humanitas", już w 1925 r. poprzez swoją książkę "Praktyczny idealizm" dostarczył masonom plan bitwy, w której stawką jest podbój kontynentu. Mimo wszystko Unii Europejskiej trudno jest znieść oznaki chrześcijaństwa, podczas gdy aż roi się w niej od kojarzonych z wolnomularstwem symboli i rytuałów: czy jest to napisana przez Friedricha Schillera, a udźwiękowiona przez Beethovena "Oda do radości", która pierwotnie była hymnem loży, a od 1985 r. jest oficjalnym hymnem Unii Europejskiej, czy ustanowiona w Akwizgranie Międzynarodowa Nagroda Karola Wielkiego, która od 1950 r. przyznawana jest osobistościom Europy i po raz pierwszy powędrowała do Coudenhove-Kalergiego, czy to odznaczenie Coudenhove-Kalergiego, przyznawane od 2002 r. przez Unię Europejską osobom i instytucjom, które wyróżniają się zaangażowaniem na rzecz Europy. Posługując się trzema punktami Sarkozy´ego, po raz kolejny wykazano postępującą infiltrację masonerii. Interesy w loży Pałac Elizejski oficjalnie zaprzecza, jakoby prezydent był członkiem loży masońskiej. Francuski magazyn informacyjny "Le Point" również nie pisze nic pewnego o jego domniemanym członkostwie. Ale to nie znaczy, że masoni trzymają się z dala od francuskiej i światowej polityki. Wprost przeciwnie. Według "Le Point", dwaj drugoplanowi kandydaci w wyborach prezydenckich to zadeklarowani masoni: Jean-Luc Mélenchon, kandydat radykalnej lewicy, jest członkiem Wielkiego Wschodu Francji, jednej z najstarszych lóż masońskich w Europie. Natomiast Corinne Lepage, kandydatka "zielonych", należy do żeńskiej loży masońskiej. Abstrahując od tych lewicowych powiązań, magazyn w bezpośrednim politycznym otoczeniu Sarkozy´ego doliczył się przynajmniej trzynastu masonów. Wśród nich są: minister gospodarki Fran÷ois Baroin, minister pracy Xavier Bertrand, minister obrony Gérard Longuet, minister spraw wewnętrznych Claude Guéant, minister sprawiedliwości Michel Mercier, minister sportu David Douillet, minister ds. współpracy międzynarodowej Henri de Raincourt i minister edukacji Luc Chatel. Jeśli ta lista rzeczywiście miałaby się zgadzać, to można podejrzewać, że rząd francuski nie tyle jest sterowany przez tajną lożę, ile praktycznie sam jest jedną wielką lożą, której członkowie - niezależnie od tego, czy prezydent maluje piramidy, czy też nie - pod otoczką służbowych spraw bezpiecznie załatwiają swoje interesy. Dokładnie tak, jak ujął to hiszpański znawca wolnomularstwa i autor książki "Spisek masonów" ks. prof. Manuel Guerra Gómez w wywiadzie z Katolicką Agencją Informacyjną Kath.net: "Należy rozróżniać między masonerią a masonami. Wolnomularstwo jako takie nie dąży do władzy. A jednak masoni mają swoją reprezentację we wszystkich międzynarodowych organizacjach, gdzie zapadają ważne decyzje". To dla nich nie tylko ważny krok w karierze, ale także okazja do szerzenia najważniejszych założeń elitarnego, mającego swoje początki w średniowieczu bractwa, a więc: wolności, braterstwa, tolerancji wobec innych. A formułując to trochę mniej kwieciście: relatywizmu, gnostycyzmu i konsekwentnego odrzucenia kościelnego monopolu na zbawienie. Jawni i tajni Jednakże o tym, na ile silnie poszczególni masoni pociągają za sznurki władzy politycznej w Europie lub też współpracują ze sobą ponad granicami swoich krajów - można jedynie spekulować, zwłaszcza że sytuacja w poszczególnych państwach jest zróżnicowana. Nie wszędzie poszczególni masoni dążą do władzy. W krajach północnych i w Wielkiej Brytanii już rządzą. Na przykład głowa Wielkiej Brytanii królowa Elżbieta II jest zarazem wielkim mistrzem Zjednoczonej Loży Anglii, która - co by nie mówić - zrzesza przynajmniej 750 tysięcy członków. Do takich światopoglądowych "kołowrotków" przez długi okres należał także angielski duchowny Jonathan Baker, którego nominacja na biskupa Ebbsfleet w 2011 r. wywołała burzę wśród wiernych Biblii anglikanów. W międzyczasie Baker opuścił lożę i objął swój nowy urząd. To nie jedyne publiczne wystąpienie masonów w Anglii. Kiedy rząd Tony´ego Blaira zamierzał wprowadzić obowiązek zgłaszania swojej masońskiej przynależności, od 1400 angielskich sędziów otrzymał odpowiedź z deklaracją ich członkostwa w loży. Godna podziwu szczerość pasująca do zasady przejrzystości nowoczesnej masonerii, której rytuały i symbole, pilnie strzeżone przez długi czas, już dawno zostały opisane w przeróżnych książkach i w internecie. Jednak obowiązek meldowania przynależności do masonerii do tej pory nie został wprowadzony w Wielkiej Brytanii. Inaczej niż we Włoszech, gdzie od czasów skandalu, jaki w latach 70. wybuchł wokół wolnomularskiej loży "Propaganda Due", funkcjonariusze poszczególnych obszarów administracji publicznej są objęci obowiązkiem zgłaszania swojego członkostwa w loży masońskiej. Licio Gelli, założyciel i "czcigodny mistrz" tej w międzyczasie rozwiązanej loży, która tak jak on w 1976 r. została wykluczona z kręgów masonerii, oskarżony o agenturalne uwikłania uciekł do Ameryki Południowej. W 1981 r. podczas przeszukania jego willi w Arezzo odkryto długą listę z nazwiskami włoskich oficerów, polityków i osobistości życia publicznego zaangażowanych w działalność loży "Propaganda Due". Były na niej nazwiska przeszło 900 urzędników rządowych, przemysłowców, dziennikarzy i czołowych bankierów, a wśród nich również głowy byłej włoskiej rodziny królewskiej z dynastii sabaudzkiej Wiktora Emanuela. Na liście znalazł się również niejaki Silvio Berlusconi, znany obecnie na arenie międzynarodowej jako były premier Włoch oraz człowiek niebędący nieskazitelnym wzorem cnót etycznych. Czy był on "cavaliere", wykuwającym skrzętnie w kamieniu swoją osobowość, tak jak to przewiduje "Old Charges", czyli masońska konstytucja? Czy w Niemczech, gdzie mówi się o 14 tysiącach masonów zrzeszonych w 470 lożach, wśród polityków chrześcijańskiej demokracji są również masoni? I czy Angela Merkel, chociaż (przynajmniej do tej pory) składając podpis, nie stawia trzech kropek, nie stworzyła wokół siebie czegoś na kształt rządzącej krajem loży? Te i inne tajemnice próbował zgłębić dziennikarz Guido Grandt na potrzeby swojej książki "Czarna księga masonerii". W ramach tzw. zasady przejrzystości w Bundestagu, mającej na celu upublicznienie nie tylko stosunków zatrudnienia, dodatkowych miejsc pracy i dochodów poszczególnych parlamentarzystów, ale również ich zaangażowania w działalność stowarzyszeń, wysłał do wszystkich partii zapytanie, jacy politycy należą do stowarzyszeń masońskich, które w Niemczech zazwyczaj są zarejestrowane. Grandta interesowało to, jak ci politycy godzą swój wolnomularski światopogląd ze stanowiskiem, które piastują. W końcu politycy, którzy są masonami, według "Międzynarodowego Leksykonu Wolnomularzy" nie mogą działać wbrew swojej masońskiej ideologii. Po ciągnącym się tygodniami oczekiwaniu na odpowiedź nie otrzymał żadnych konkretnych informacji. CDU nie chciała zabierać głosu w tej sprawie. CSU również. SPD milczało, ponieważ rzekomo nie zna "tego rodzaju danych osobowych" swoich członków, a przede wszystkim ich nie udostępnia. Związek 90/Zieloni nie przysłał żadnej odpowiedzi. Natomiast partia Die Linken wyjaśniała, że nic nie wie o tym, aby jej politycy byli masonami. Jedynie FDP odpowiedziało na to pytanie obszerniej, stwierdzając, że nie ma żadnej sprzeczności między wolnomularstwem a polityką, a "bezpartyjni politycy" to zazwyczaj "iluzja". Nie jest więc zaskoczeniem fakt, że kilku niemieckich powojennych polityków, publicznie znanych z przynależności do masonerii, przeważnie było członkami FDP: np. Thomas Dehler i Reinhold Maier, których imieniem nazwano fundacje i centrale partii. Aby poprawić swój wizerunek w oczach opinii publicznej, loże wolnomularskie przyznają różnego rodzaju nagrody, organizują panele dyskusyjne i imprezy kulturalne. Mozart tutaj, gdzieś indziej Zulehner. Wielka Loża Dawnego Rytu Wolnych i Przyjętych Mularzy Niemiec przyznaje cieszące się dużym zainteresowaniem nagrody osobom szczególnie zasłużonym w propagowaniu wartości humanitarnych. I tak w książce "Byłem masonem" były "wielki mówca" niemieckich masonów Burkhardt Gorissen, który powrócił do Kościoła katolickiego, opisuje przyznanie nagrody pozbawionemu prawa nauczania teologowi Hansowi Kźngowi w 2007 r. w Kolonii za jego "światowy etos". Lobbing w Parlamencie Europejskim Już rzut oka na organizacyjne kulisy pokazuje, że w każdej loży, pomimo pozornie szczytnych ideałów, dzieją się rzeczy bardzo dziwne. Jak pogodzić deklarowaną przez nich ideę demokracji, jeśli wiadomo, że polityczna, duchowa i gospodarcza elita spotyka się potajemnie, sprawuje tajemnicze rytuały i omawia sprawy, o których opinia publiczna nic nie wie? Wymowny jest też fakt, że wszystkie propozycje dotyczące rodziny i bioetyki, stojące w sprzeczności z nauką Kościoła, zostały niedawno przyjęte przez Parlament Europejski. Ostatecznie, jak sugeruje również artykuł w "Le Point", nie ma już większego znaczenia, jaki polityk i z jakiej partii jest wybierany na dane stanowisko. W drużynie, która tworzy kampanię wyborczą rywala Sarkozy´ego, Fran÷ois Hollande´a, według danych magazynu, również znajduje się dziesięciu masonów. A wśród nich przewodniczący Senatu Jean-Pierre Bel i byli ministrowie: Michel Sapin i Jean-Yves Le Drian. Czy to tylko francuska przypadłość? Skutek rewolucji i laicyzacji? Dążenie do obsadzenia ważnych stanowisk w polityce, społeczeństwie i kulturze, rytualna praca sięgająca parlamentów, a wszystko po to, aby rozbłysła świątynia humanitaryzmu. tłum. Bogusław Rąpała W

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • masoni
      Kategoria:
      • Polityka
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      sobota, 10 marca 2012 08:57

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „MASONERIA”
      • Dodaj komentarz do wpisu „MASONERIA”
  • środa, 22 lutego 2012
    • Premier Pawlak o emeryturach

      Bliżej nieznany rzecznik prasowy Polskiego Stronnictwa Ludowego rozwiał wszelkie wątpliwości, czy Waldemar Pawlak wiedział, co mówi, wysławiając się o emeryturach? Wiedział. Chodzi o kuriozalną wypowiedź wicepremiera i ministra gospodarki w rządzie Donalda Tuska, który na pytanie dziennikarki, jak dba o swoją przyszłość, odpowiedział, że stara się ją sobie zabezpieczyć przez oszczędzanie i dobre relacje z dziećmi, bo nie wierzy w państwowe emerytury. Oprócz nich są jeszcze organizacje społeczne, kościoły, ludzie dobrej woli, którzy pokazują, że nie jesteśmy zakładnikami bezdusznej maszynerii państwowej - odparł Pawlak.

      Wypowiedź szefa PSL całkowicie zaskoczyła premiera Tuska, który z rozbrajającą miną oznajmił, że jego kolega chyba się przejęzyczył. Więcej http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/gdzie-jest-pies-pogrzebany_228970.html

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • polski emeryt
      Kategoria:
      • Polityka
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      środa, 22 lutego 2012 08:02

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Premier Pawlak o emeryturach”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Premier Pawlak o emeryturach”
  • wtorek, 14 lutego 2012
    • ACTA

      Sprawiedliwości - ACTA nie przystaje do prawa Unii).

      Niemniej ta sprawa śmierdzi od początku i dlatego sami twórcy protestuję od 2008 roku, gdy Polaków to guzik obchodziło (bo Polak dopiero mądry po szkodzie, a i to nie zawsze), a najbardziej oburzające są tu dwie rzeczy:

      1) Tajność przygotowywania tego gniota (że się wydało, to nie projektodawców zasługa).

      2) Umowa ma istotnie charakter sprzysiężenia państw bogatych przeciwko krajom biednym. ACTA jest zła i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, ze w EU jednak nie przejdzie (trzeba nagłaśniać, że nie uwzględniono w treści ACTA poprawek zgłaszanych przez PE, co spowodowało rezygnacje Arifa etc.).

      Niemniej trochę te ACTA się demonizuje, a jej straszne skutki podkolorowuje...

      - Internet może być kontrolowany i bez ACTA, w samej UNII, na mocy dyrektywy 32006L00242 (choć nie przez korporacje i nie bez udziału sądów). Poza tym powiedzmy sobie otwarcie: polskie protesty przeciwko ACTA to manipulowana przez PiS i narodowców zadyma anty-Tuskowa. A ta wataha gdy przejmie władzę pokaże wam dokładnie taką samą "wolność Internetu".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 lutego 2012 16:29

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „ACTA”
      • Dodaj komentarz do wpisu „ACTA”
  • środa, 08 lutego 2012
    • Wprost - czyli wazelina...

      Tygodnik „WPROST” przyznał tytuł człowieka roku.

      Okazał się nim być po raz wtóry premier Donald Tusk.

      Należy przyznać pewien tytuł zespołowi redakcyjnemu oraz redaktorowi naczelnemu gazety ,a mianowicie tytuł „wazeliniarzy roku”.

      Lis, chyba za tym nie stoi ? Ponieważ dosłownie na kilka godzin wcześniej go wyrzucili.To kto ?

      Wtorkowy wieczór miał być dla Tomasza Lisa pracowity. Ale i miły, bo nie każdemu dane jest, by osobiście powiększyć poczet osobistości uhonorowanych tytułem "Człowiek Roku tygodnika Wprost". Zważywszy na rangę statuetki i proporcjonalną do niej radość laureata - wręczanie lauru musi być przyjemne. Niestety, przyjemność ominie Tomasza Lisa, bo właśnie wyleciał z pracy. Kto więc zastąpi b. red. nacz. "Wprost" w tej zaszczytnej misji? Czy znaleziono kogoś na prędce?

      Machała o zwolnieniu Lisa: Jestem zaskoczony. Tomek wyciągnął "Wprost" z kryzysu

      – Telewizja i tygodniki pochodzą z epoki kamienia łupanego. Przyszłość mediów to internet – zaczął swoje wystąpienie Tomasz Lis podczas Forum IAB. Jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy wyjawił, czego możemy się spodziewać po firmowanym przez niego nowym portalu internetowym. Miejsce autentycznej, realnej debaty – tak widzi Tomasz Lis rolę nowego projektu, który firmuje swoim nazwiskiem. – To nie ma być portal tylko o polityce. To będzie portal z polityką, ale i kulturą, sportem, gospodarką, lifestylem – powiedział na konferencji Tomasz Lis. Nowy portal ma wykorzystywać społecznościowy potencjał internetu. – Komentatorami wydarzeń będą internauci, ale i tzw. decision makers, politycy, eksperci, ludzie ze znanymi nazwiskami – zapowiedział Lis. Nowy portal Tomasza Lisa – nie znamy jeszcze jego nazwy – będzie wzorowany na „The Huffington Post”, serwisie informacyjnym działającym wyłącznie w internecie i opierającym się w dużym stopniu na tekstach i opiniach publikowanych w nim przez znane osobistości, polityków i biznesmenów. Ma mieć charakter prestiżowy i unikać typowych dla dużych serwisów informacyjnych chwytów.

      - Udziały w rynku głównych czterech stacji telewizyjnych cały czas spadają. Możemy stać się przedwczesna ofiarą śmierci mediów tradycyjnych. Internet jest przyszłością. A czym on jest? Jego zalety: 1/3 mieszkańców świata ma do niego dostęp, wp.pl i onet.pl mają 12, 13 milionów użytkowników, z czego 5, 6 milionów korzysta z serwisów publicystyczno-informacyjnych. Ale Lis mówił też o wadach internetu. - Portale robią nas w konia. Oszukują headlinami. Sukces internetu polega na małpiej zdolności kompletnego absurdu. Będąc przez jeden dzień wydawcą Onetu dokładnie to robiłem. Bo jak tłumaczyć headline "Polak w Realu Madryt", podczas gdy treścią tego pseudo newsa jest informacja, że 16-latek został przyjęty do szkółki piłkarskiej w Realu? To absolutne zaprzeczenie dziennikarstwa. Na stronie Cosnowego.pl Lis pisze, że "nowe medium nie będzie ani prawicowe, ani lewicowe, ani liberalne. Będzie otwarte i tolerancyjne. Może w nim zaistnieć każdy, niezależnie od swych poglądów, jeśli tylko będzie szanował prawo innych do własnych poglądów i jeśli będzie gotowy uczestniczyć w wymianie myśli, a nie w bezmyślnej młócce".

      Tomasz Lis wyznaje...

      Właściciel "Wprost" w sposób natarczywy zaczął się domagać 25 proc. udziałów w moim nowym projekcie internetowym - mówi Tomasz Lis w wywiadzie dla "Polska the Times". Przedstawia w nim kulisy pozbawienia go funkcji redaktora naczelnego "Wprost". Wyjawia również, że nie pozwolono mu przyjść na uroczystość wręczenia nagrody Człowieka Roku.

      Domagał się również przejęcia kontroli nad sprzedażą reklam w tym projekcie - oświadczył w wywiadzie Lis. Dodał, że ma na to dowody w postaci maili. Jak twierdzi Lis, wcześniej sam proponował wydawcy "Wprost" zaangażowanie w portal, ale on odmawiał. - Na spotkaniach, przy świadkach, dwukrotnie proponowałem wydawcy "Wprost", żebyśmy wspólnie pracowali nad nowym portalem internetowym. Nie był zainteresowany. Postanowiłem zrobić to sam. Kiedy projekt dojrzewał, okazało się, że udziały są w nim cenniejsze, niż wcześniej można było oszacować, i nagle człowiek wcześniej niezainteresowany zaczął wywierać na mnie presję

      bank4gold.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • internet
      • Wprost
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      środa, 08 lutego 2012 04:04

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Wprost - czyli wazelina...”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Wprost - czyli wazelina...”
  • czwartek, 02 lutego 2012
    • Fryzjer szefem COS

      Nowo mianowany przez Joannę Muchę wicedyrektor Centralnego Ośrodka Sportu, Marek Wieczorek, to właściciel lubelskiego salonu fryzjerskiego, z którego usług w przeszłości korzystała pani minister - podaje "Wprost". Sam zainteresowany w rozmowie z tygodnikiem nie przypomina sobie, by polityk - której pomagał też w kampanii wyborczej - była kiedykolwiek klientką jego salonu.

      Ale podobno różne kursa ma i idealnie na eksperta sportu się nadaje. No cóż sport nie może mieć ludzi w COS spoza grona samych swoich, czyli PO

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • nominacje
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 lutego 2012 15:37

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Fryzjer szefem COS”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Fryzjer szefem COS”
  • środa, 25 stycznia 2012
    • Polska demokracja

      PO - górą...

      Politycy w lepszej sytuacji niż kibice. Dostali 2000 biletów na Euro 2012. Kibice, żeby zdobyć bilety na mecze Euro 2012, muszą się sporo natrudzić. Politycy mają łatwiej. Wejściówki na spotkania polsko-ukraińskiego turnieju dostali od Ministerstwa Sportu. Najwięcej biletów otrzymali politycy Platformy Obywatelskiej

      Chętnych na bilety nie brakowało. Najwięcej dostała Platforma Obywatelska, do której trafiły 104 wejściówki. Po 80 biletów dostały ministerstwa: sportu, transportu i spraw zagranicznych.

      Nie ma się co dziwić...Lato wyraźnie podlizuje się do Muchy...Tak to już jest wazeliniarstwo...

      Z ostatniej chwili...

      Mimo zapewnień ministra Boniego, Zaden Europejski rząd NIE podpisał porozumienia ACTA. Polski rząd kłamie w Tej sprawie - MOWI szwedzki europarlamentarzysta z Partii Piratów, Christian Engstroem. Niezależnie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      środa, 25 stycznia 2012 12:32

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Polska demokracja”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Polska demokracja”
  • wtorek, 17 stycznia 2012
    • Śledztwo w Katastrofie Smoleńskiej - od nowa...

      pulsreklamy.pl

       

      Sprawa generała Błasika stała się głównym tematem komentarzy w Sejmie. Zbigniew Girzyński z PiS-u oczekuje, że prezydent i premier przeproszą wdowę po generale Błasiku. A Leszek Miller uważa, że "źródeł tej tragedii należy szukać w Warszawie, a nie w Smoleńsku".

      Prezes PiS Jarosław Kaczyński uważa, że w świetle nowych zapisów z kokpitu TU-154 badanie katastrofy smoleńskiej powinno zacząć się od początku. Według prezesa prokurator generalny Andrzej Seremet powinien również wyciągnąć konsekwencje personalne. - Nikt mnie nie przekona, że skrzydło uderzając w brzozę przecięło się na pół - mówił też prezes.

      Jak poinformowali prokuratorzy, biegłym nie udało się odczytać wszystkich wypowiedzi z kokpitu Tu-154M, a nowe odczyty nie zawierają słów przypisanych byłemu szefowi sił powietrznych gen. Andrzejowi Błasikowi. Ponadto nie ma opinii wskazującej jednoznacznie, że gen. Błasik przebywał w kokpicie.

      Takie ułożenie szczątków ofiar wskazuje raczej na to, że siła uderzenia rozrzuciła załogę i pasażerów na bardzo dużej przestrzeni. I nie da się na tej podstawie dokładnie stwierdzić, kto gdzie przebywał w samolocie w chwili rozbicia tupolewa. Fakt dotarł do zdjęć i szczegółowych informacji, jak wyglądało miejsce tragedii 10 kwietnia tuż po katastrofie. Sektor numer 1, który Rosjanie nazwali „rejonem kokpitu”, miał wymiary około 20 na 20 metrów. To tam znaleziono ciało gen. Błasika – ale także prezydenta Lecha Kaczyńskiego (+61 l.) i tylko jedynego członka z całej czteroosobowej załogi – nawigatora kapitana Artura Ziętka (†32 l.). W sumie w pierwszym sektorze odnaleziono ciała aż 13 ofiar wypadku oraz wiele szczątków innych osób. Ale, co najważniejsze, w sektorze tym nie było ciał pilotów. Jak ujawnił rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa, ciała pozostałych członków załogi po katastrofie znalazły się w sektorach drugim i trzecim. 

      PS

      Palikot:

      Według raportu MAK i raportu komisji Jerzego Millera generał Błasik w momencie katastrofy przebywał w kokpicie samolotu. - Poza znaczeniem dla rodzin, w tym rodziny generała Błasika, nie ma to większego znaczenia głębszego politycznego, ani państwowego. Nie zmienia to faktu ani oceny byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był miernym, słabym prezydentem, źle pełniącym swoją funkcję. Ani w najmniejszym stopniu nie zmienia to karygodnych nieprawidłowości, na przykład przy decyzji o wystartowaniu samolotu. Pytanie kto jest bardziej odpowiedzialny na tym etapie, czy Klich, czy generał Błasik, czy ktokolwiek inny. Ale jednak to ta grupa ludzi podjęła decyzję, by ten samolot wystartował mimo tych prognoz pogody - mówi Janusz Palikot. - Za decyzję o wizycie w Katyniu dwa dni po wizycie premiera też jest odpowiedzialny Lech Kaczyński, ewentualnie Jarosław Kaczyński - dodaje.

      Halicki:

      Bez przesady - Nie widzę powodu do tego, byśmy popadali w jakąś przesadę przy ocenie całości zdarzenia - mówi Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej. - Mamy dość pełny obraz z dokumentacji komisji rządowej - co do przyczyn i przebiegu katastrofy. To, o czym była mowa podczas konferencji prokuratorów, na pewno wymaga finalnego wyjaśnienia, jest ważne dla rodzin ofiar, ale nie stanowi dowodów zmieniających przyczyny katastrofy opisane w raporcie Millera - zaznacza. PiS uważa, że nie było nacisków na pilotów.

      Płk Klich:

      Wg mojej wiedzy, tam  w kopkicie nie tylko przebywał generał Błasik...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 stycznia 2012 16:58

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Śledztwo w Katastrofie Smoleńskiej - od nowa...”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Śledztwo w Katastrofie Smoleńskiej - od nowa...”
  • poniedziałek, 16 stycznia 2012
    • Prokurator musiał odejśc

      Ekspertyza Instytutu im. J. Sehna całkowicie zmienia dotychczasowe ustalenia i pokazuje fałszerstwa w raportach MAK-u i komisji Jerzego Millera. -Wcześniej opierano się tylko na ekspertyzie kryminalistycznej biegłych z Komendy Głównej Policji. To prokurator Woźniak stwierdził, że musi być ekspertyza biegłych z Instytutu im. prof. J. Sehna - mówią nasi informatorzy. -Sytuacja w prokuraturze wojskowej jest nie do zniesienia. Gen. Woźniak po prostu został zmuszony do odejścia. Zastanawiające jest to, że jego nazwisko pojawia się w aktach prokuratorskich w sprawie prokuratora Marka Pasionka. To może oznaczać, że prok. Woźniak, zastępca szefa NWP, był inwigilowany - dodają nasi rozmówcy. Chodzi o postępowanie dotyczące rzekomych przecieków do mediów informacji ze śledztwa smoleńskiego. Zdaniem naszych informatorów przecieki były wygodnym pretekstem do pozbycia się gen. Woźniaka z prokuratury wojskowej. -Parulski nie znosi gen. Woźniaka od czasu wyborów prokuratora generalnego. Gen. Woźniak wystartował w nich, gdyż chciał odejść z prokuratury wojskowej. Jego zwierzchnikiem był szef NPW Krzysztof Parulski, który wówczas był pułkownikiem, a jego podwładny prok. Woźniak - generałem. Istotne jest także to, że generalskie szlify prok. Woźniak dostał od prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który jednocześnie nie dał „generała” Parulskiemu ze względu na jego przeszłość w czasach PRL-u - mówi nam jeden z prokuratorów. Informacje o odejściu zastępcy szefa NWP potwierdza rzecznik prasowy płk Zbigniew Rzepa. -Pan gen. Woźniak nabył prawa emerytalne i z dniem 1 marca odchodzi w stan spoczynku - mówi nam płk Rzepa. Gen. Woźniak nadzorował śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej i chciał, aby sprawą zajął się prok. Marek Pasionek. Dzięki Woźniakowi do Polski trafiły stenogramy przesłuchań kontrolerów wieży smoleńskiej, dzięki niemu również podjęto badanie jednego z kluczowych dowodów - filmu „1'24” nagranego telefonem komórkowym w pierwszych minutach po katastrofie. Ekspertyza zamówiona przez gen. Woźniaka w ABW już 14 kwietnia 2010 r. wykazała, że film jest autentyczny i nie był montowany. -Odejście gen. Woźniaka z prokuratury oznacza, że śledztwo smoleńskie będzie prowadzone pod dyktando gen. Krzysztofa Parulskiego. Nie wolno będzie się zwracać o pomoc do Amerykanów, bo „chcą skłócić Polaków”, więc za kontakty z nimi można usłyszeć zarzuty. Przykładem takiego stawiania sprawy jest prok. Marek Pasionek - mówi nam Antoni Macierewicz (PiS), szef zespołu parlamentarnego badającego katastrofę smoleńską.

      Bookmark and Share

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 16 stycznia 2012 18:17

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Prokurator musiał odejśc”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Prokurator musiał odejśc”
  • piątek, 13 stycznia 2012
    • Samobójstwo, czy strzał w policzek

      Strzał...czy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      piątek, 13 stycznia 2012 10:39

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Samobójstwo, czy strzał w policzek”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Samobójstwo, czy strzał w policzek”
  • poniedziałek, 09 stycznia 2012
    • Wojciechowski z PIS ostro atakuje WOŚP

      Przy okazji 20. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy europoseł PiS poddaje w wątpliwość intencje Jerzego Owsiaka. Na swoim blogu Janusz Wojciechowski żąda rozliczenia Orkiestry ze zbiórki pieniędzy na rzecz ratowania chorych dzieci. Przypomina, że gdy był szefem NIK chciał skontrolować proces wspierania WOŚP przez podmioty publiczne, bo sama organizacja Owsiaka takiej kontroli ze strony NIK nie podlega. Wojciechowski pyta wprost: "Ile Owsiak dał, a ile wziął, żeby dawać?". Panie europośle - jak się panu nie podoba WOŚP, to jako eurodeputowany wymyśl...

      PS - Katastrofa Smoleńska

      Słowa wypowiadane w kokpicie samolotu, które zarówno Komisja Millera, jak i rosyjski MAK przypisywały generałowi Andrzejowi Błasikowi w rzeczywistości wypowiadał drugi pilot mjr Robert Grzywna. Tak wynika z ustaleń biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr. Jana Sehna w Krakowie - podała "Rzeczpospolita" na swojej stronie internetowej.

      Wypełniły się dni i każdy uwierzył w nieprawdę, że nie wysyłał Naczelny Dowódca Wojska Polskiego z przytulnej salonki umyślnego w przód, do kabiny pilotów i nie leciał w try miga za dyrektorem Kazaną generał, który także nie wiedział, co to będzie, jak prezydent wścieknie się i już, więc stali obaj pilotom nad głowami, bo gdyby się kiedyś jeszcze miało potwierdzić dla zgodności z jakąś taśmą na Białorusi, że Jarosław Kaczyński faktycznie zamienił z bratem przez telefon satelitarny podsłuchiwany tu i tam tylko parę słów o tym ciężkim skacowaniu po długim balowaniu na Zamku Królewskim poprzedniej nocy i o leżeniu Pierwszej Mamy w szpitalu (a miał przecież osobisty współudział w podejmowaniu decyzji życiowych przez swego brata bliźniaka jak dwie krople wody), chociażby takich jak odnoszące się do tego, kogo z Kolegów miał zabrać ze sobą Lech Kaczyński do grobu, a kogo generał Błasik "za Wielką Wodę", czyli w delegację służbową przyobiecaną osobiście i z pewnością jemu w salonce przez Pierwszego, a nie drugiemu pilotowi tupolewa, który po śmierci ma teraz jeszcze robić za kozła ofiarnego, to całą działalność wszystkich na świecie prowokatorów, jak na oskarżyciela powiedział wrobiony za Gierka i uznany przez sąd w Katowicach za wampira, masowego mordercę kobiet Zdzisio Marchwiński osądzony skutecznie, bo oprócz kary porządkowej za znieważenie prokuratora dostał jeszcze karę śmierci, którą wykonano (w odróżnieniu od nieskutecznie nie skazanych na śmierć rzekomych zabójców Jaroszewicza, którzy cudem żyją), to tych złoczyńców wszystkich w mundurach na całym świecie i w cywilu, i cały stan wojenny Jaruzelskiego też należałoby uznać na seremeta z góry za nieumyślny, jeśli Prokuratura Wojskowa, która prowadzi śledztwo do umorzenia, bo co?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • wośp
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 stycznia 2012 06:03

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Wojciechowski z PIS ostro atakuje WOŚP”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Wojciechowski z PIS ostro atakuje WOŚP”
  • poniedziałek, 02 stycznia 2012
    • Noworoczny zakup Sejmu

      Prezydium Sejmu III RP za kasę podatników zakupiło na Nowy Rok - 2012 - 500 szt i-padów. Czyżby z Nowym Rokiem zamierzano zwiększyć ilość ław poselskich w parlamencie ?

      Jak mają i-pady - to nadwyżkę niech dadzą nie swoim, tylko sierocińcom !

      Pani Marszałek Sejmu wyraźnie rozrzutna jest...A posłowie za naszą kasę wydają niebotyczne sumy złotych polskich na rozmowy telefoniczne za naszą kasę, czyli podatników. Rekordziści poprzedniej kadencji zostaną...

      PS

      Z ostatniej chwili...

      To nie­praw­da, że 10 kwiet­nia 2010 ro­ku nic nie by­ło zor­ga­ni­zo­wa­ne – prze­ciw­nie wszyst­ko by­ło zor­ga­ni­zo­wa­ne – „mgła”, brak bo­row­ców, nie­zna­ny sa­mo­lot krą­żą­cy nad Smo­leń­skiem tuż przed „ka­ta­stro­fą”, po­le­ce­nia wy­da­wa­ne bez­po­śred­nio z Mo­skwy przez ta­jem­ni­cze­go ge­ne­ra­ła, „pan­cer­na” brzo­za, kłam­stwa Ewy Ko­pacz, od­da­nie śledz­twa Pu­ti­no­wi, za­trzy­ma­nie i znisz­cze­nie naj­waż­niej­szych do­wo­dów, grzecz­ne re­spek­to­wa­nie ro­syj­skie­go za­ka­zu otwie­ra­nia tru­mien, śli­ma­czą­ce się mie­sią­ca­mi „śledz­two”, kam­pa­nia szy­derstw i w koń­cu po­gar­dli­we mil­cze­nie, bo z „wa­ria­ta­mi nie ma o czym roz­ma­wiać”. I kie­dy wy­da­wa­ło się, że wszyst­ko jest za­ła­twio­ne, ofia­ry wraz z pa­mię­cią o nich po­grze­ba­ne, a in­ter­ne­to­we le­min­gi ob­cią­ża­ją­ce wi­ną śp. Le­cha Ka­czyń­skie­go zdo­mi­no­wa­ły wszyst­kie fo­ra w sie­ci, ca­ła ta mi­ster­na kon­struk­cja za­czę­ła się wa­lić.

      Śla­dy ma­te­ria­łu wy­bu­cho­we­go....

      „Oni nie wie­dzą, co ro­bić. Zna­leź­li na je­go cie­le śla­dy ma­te­ria­łów wy­bu­cho­wych. Jak się Pol­ska o tym do­wie, bę­dzie skan­dal”- po­wie­dział por­ta­lo­wi No­wy­ Ekran ano­ni­mo­wy pra­cow­nik Aka­de­mii Me­dycz­nej we Wro­cła­wiu, gdzie prze­pro­wa­dza­no sek­cję zwłok śp. Zbi­gnie­wa Was­ser­man­na. Po­za tym w tkan­kach oraz ko­ściach eks­per­ci mie­li zna­leźć m.​in. tle­nek ety­lu, tle­nek pro­py­le­nu, azo­tan izo­pro­py­le­nu, pył: alu­mi­nium, cyr­ko­nu, ma­gne­zu oraz octol i hy­dra­zy­nę. Dla nie­wta­jem­ni­czo­nych – octol to ma­te­riał wy­bu­cho­wy, zna­ny i sto­so­wa­ny w Eu­ro­pie Wschod­niej, uży­wa­ny w in­te­li­gent­nie ste­ro­wa­nych po­ci­skach o ma­łych ga­ba­ry­tach za to bar­dzo sku­tecz­ny. Hy­dra­zy­na zaś to pa­li­wo ra­kie­to­we. W do­dat­ku w trum­nie Zbi­gnie­wa Was­ser­man­na zna­le­zio­no oprócz je­go DNA, tak­że DNA ko­bie­ty, co ozna­cza, że wło­żo­no do niej szcząt­ki dwóch osób. Na­wet ofi­cjal­ne wy­ni­ki tej sek­cji zga­dza­ją się z ro­syj­ski­mi w 10 pro­cen­tach. O szcze­gó­łach oso­by, któ­re je zna­ją, po pro­stu bo­ją się mó­wić. Boi się (al­bo co bar­dziej praw­do­po­dob­ne – cze­ka na po­le­ce­nia) tak­że Na­czel­na Pro­ku­ra­tu­ra Woj­sko­wa. Eks­per­ty­za zo­sta­ła do niej prze­ka­za­na ty­dzień te­mu. Do dziś jej tre­ści nie ujaw­nio­no ani ro­dzi­nie Zbi­gnie­wa Was­ser­man­na ani, tym bar­dziej, opi­nii pu­blicz­nej. Dla­cze­go? Praw­do­po­dob­nie wła­śnie z po­wo­du za­war­to­ści owej eks­per­ty­zy. To już po­waż­na spra­wa – nie da się jej wy­tłu­ma­czyć, prze­mil­czeć ani za­krzy­czeć usta­mi słu­żal­czych dzien­ni­ka­rzy i „eks­per­tów”. Je­śli treść, któ­ra wy­cie­kła, po­kry­wa się z tym, co do­sta­ła pro­ku­ra­tu­ra, jest to po pro­stu nie­pod­wa­żal­ny do­wód, że w Smo­leń­sku do­szło do za­ma­chu, jest to po­twier­dze­nie wy­śmia­nej al­bo prze­mil­cza­nej opi­nii eks­per­tów An­to­nie­go Ma­cie­re­wi­cza o dwóch wy­bu­chach, któ­re spo­wo­do­wa­ły ka­ta­stro­fę. Ujaw­nie­nie te­go świa­tu ozna­cza nie­wy­obra­żal­ny mię­dzy­na­ro­do­wy skandal"

       

      http://youtu.be/pUQldeu65YE

      Rosjanin o zamachu

      Kapitan Protasiuk dziewięć minut przed planowanym lądowaniem mówi, że jeśli nie będzie można wylądować, to odejdą w automacie. I tak się dzieje. Spokojnie słucha nawigatora relacjonującego opadanie samolotu, które poprzedza odejście podczas manewru odchodzenia. Wreszcie samolot zaczyna się wznosić. I nagle dochodzi do katastrofy. Mamy 26 m nad ziemią. Coś się dzieje. Co? Dziś już wiemy, że odpada skrzydło, następują dwa silne wstrząsy, samolot się rozpadł...To kto złamał brzozę...O to jest pytanie ?

      Z zapisu korespondencji wewnątrz SKL (Stanowisko Kierowania Lotami) wynika, że o godz.6:41:48 UTC płk.Krasnokutski, zastępca dowódcy bazy lotniczej, zdał sobie sprawę z powagi sytuacji stwierdzając: "Kurwa, dawajcie straż tam, gdzie kurwa", na co o godz.6:42:49 UTC otrzymał odpowiedź: "Upadł po bliższej, lewej stronie drogi". Dla strony polskiej jest niedopuszczalne, aby obsada SKL, mając świadomość, że samolot TU-154M "upadł" nie ogłosiła natychmiast alarmu dla całości jednostek ratowniczych znajdujących się na lotnisku Smoleńsk "Północny" oraz nie przekazała informacji o wypadku do jednostek ratowniczych okręgu smoleńskiego.Zadysponowany sprzęt i personel oraz dojazd jednostek ratowniczych na miejsce wypadku. Brak jest jednoznacznej informacji o trasie dojazdu jednostek ratowniczych na miejsce wypadku. W Raporcie podano, że na miejsce wypadku udał się pojazd Kamaz 42108 oddziału pożarniczego JW 06755 (obsada 5 ludzi) lecz nie wskazano, aby kiedykowiek tam dotarł. W ""Protokole rozmów z dn.16.04.2010 r." świadek Paweł Pliusnin stwierdza, że: "zgodnie z regułami przyjętymi na lotnisku, na miejsce upadku skierowano 4 samochody straży pożarnej z załogami, Grupę Naziemnego Poszukiwania, grupę pomocy technicznej ze sprzętem, karetki medyczne z personelem medycznym (...)". Natomiast z Raportu wynika, że faktycznie zadysponowano tylko jeden pojazd, który miał się udać na miejsce wypadku. Pojazd GAZ 4795 Regionalnej Bazy Poszukiwawczo-Ratowniczej lotniska Smoleńsk "Południowy" dojechał do miejsca wypadku po przejechaniu przez miasto Smoleńsk, przybycie o godz.7:25 UTC, tj. dopiero po 44 minutach po zaistnieniu wypadku. (...) Faktycznie na miejsce wypadku jako pierwsza przybyła jednostka PCz-3 o godz.6:55 UTC, tj. 14 minut po wypadku, mimo że wypadek miał miejsce ok. 400 m od progu DS-26. (DS - Droga Startowa.Zaniechano prowadzenia faktycznej akcji ratowania ofiar katastrofy. Rosjanie zaniechali ratowania ofiar, z góry założywszy, że nikt nie przeżył. Dotychczas nie wyjaśniono, skąd mieli tę pewność?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • nowy rok
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 stycznia 2012 17:55

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Noworoczny zakup Sejmu”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Noworoczny zakup Sejmu”
  • wtorek, 13 grudnia 2011
    • 30 rocznica Stanu Wojny w Polsce

      ...Gdyby nie Michnik Jaruzelski wraz ze swoimi generałami - wisiał by już dawno na dębowej suchej gałęzi Bartka... Stan wojenny w Polsce...Jan Rulewski...to Michnik obronił Jaruzelskiego i jego klikę... Dziś w dyskursie społecznym przeważa też pozytywny obraz stanu wojennego... Powiedzmy szczerze, ten ton nadał Adam Michnik. Powtarzają go inni. Ja natomiast byłem w samym wirze wydarzeń i do dzisiaj uważam, że nawet w tym dramatycznym grudniu 1981 r. „Solidarność", choćby przez swoją bezsilność, ale i brak jakiejś wspólnej perspektywy ideowej, ciągle była otwarta na rozmowy z rządem. Lech Wałęsa 13 grudnia wręcz poczuł się oszukany. PZPR jednak brakowało argumentów, by rozmawiać...Wolała użyć argumentu siły...Czy ktoś wiedział, że Jaruzelski dostał dwukrotnie Order Lenina... Sam chyba nie chce się do tego przyznać...Order Lenina po raz pierwszy otrzymał w 1968 roku - za co ? - chyba każdy się domyśla...Wojenny najazd na Czechosłowację...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      • stan wojenny
      Kategoria:
      • zamach
      Autor(ka):
      krzychkizier
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 grudnia 2011 03:24

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „30 rocznica Stanu Wojny w Polsce”
      • Dodaj komentarz do wpisu „30 rocznica Stanu Wojny w Polsce”
  • 1. strona wpisów
  • 2. strona wpisów
  • 3. strona wpisów
  • 4. strona wpisów
  • 5. strona wpisów
  • ...
  • 6. strona wpisów
  • Następne wpisy »

Archiwum

  • Marzec 2010
  • Kwiecień 2010
  • Maj 2010
  • Czerwiec 2010
  • Lipiec 2010
  • Sierpień 2010
  • Wrzesień 2010
  • Październik 2010
  • Grudzień 2010
  • Styczeń 2011
  • Luty 2011
  • Marzec 2011
  • Wrzesień 2011
  • Październik 2011
  • Listopad 2011
  • Grudzień 2011
  • Styczeń 2012
  • Luty 2012
  • Marzec 2012
  • Kwiecień 2012
  • Maj 2012

Kategorie

  • Wszystkie
  • Krzyż
  • Polityka
  • Prezydent
  • Tylko dla dorosłych
  • Warszawa
  • zamach

Tagi

  • Afryka
  • Anglia
  • atak
  • bolek
  • Bronek
  • Buda Ruska
  • car
  • czarna skrzynka
  • czerń
  • Donald Tusk
  • expose premiera
  • fani
  • film
  • forsa
  • Grzesio
  • historia Polski
  • internet
  • jaja
  • jarosław kaczyński
  • JKM
  • Kaczor
  • kaczory
  • kasa
  • Katyń
  • komisje
  • Komorowski
  • krzyż
  • latoya jackson wiki
  • lech
  • Lechistan
  • Lech Kaczyński
  • Londyn
  • mapa
  • Masoneria
  • masoni
  • młodzież
  • Nawalny
  • nominacje
  • nowy rok
  • orzeł
  • oszust
  • Palikoyot
  • PIS
  • PO
  • pokazywarka
  • Polandia
  • politycy
  • polityka
  • polski emeryt
  • powodź
  • powódź
  • psl
  • putin
  • PZPN
  • rebus
  • rodzinka
  • rozmowa
  • skok
  • SLD
  • solidarni
  • Solidarnośc
  • stan wojenny
  • strzały
  • szopka
  • szpicel
  • tani kredyt
  • telefon
  • Tymoszenko
  • Waltz
  • Wałęsa
  • wały
  • wiosna
  • wośp
  • Wprost
  • wyścig
  • zamach
  • zdrajca
  • żałoba

Autorzy

  • krzychkizier

Ostatnie wpisy

  • Bendem pałować równo...
  • Kogo boi się Putin ?
  • car Putin III
  • Donald - no co ty ?
  • Polska masoneria
  • Poznaj prawdę....
  • To już 23 lata
  • Fryzjer ministro Muchy - ...
  • MASONERIA
  • Premier Pawlak o emeryturach

Zakładki

  • Skrzynka pocztowa - krzychol@facebook.com

    • Blog Marka Suskiego
    • Blog Militarny, polityka, obiady, ...
    • Bożena Szydłowska
    • Głos Michnika
    • POLITYKA ZAGRANICZNA
    • Prawdy wg ks. Tischnera
    • Zapraszam do lektury, Weronika ...
    • Zima

Kanał informacyjny

  • RSS
http://krzychol4.blog.onet.pl/

Opcje Bloxa

  • Wersja mobilna
  • Pisz blog
  • Dodaj blog „Polityka,polityka...” do ulubionych
  • Zamów newsletter z wpisami z bloga „Polityka,polityka...”
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog